O cennik męczę ich od ponad miesiąca, może rzeczywiście będzie sprzedaż i nie chcą mieszać szyków komu innemu, ale nawet jeśli kupiec byłby poważny, to przecież już można ustalić cennik, robi się umowy wstępne itd. przed takimi big transakcjami. Generalnie tam jest tak, że nawet pracownicy mają pewne pomysły i chęci, ale o wszystkim decyduje Pan X, którego nie ma nawet na miejscu, np. o włączeniu naśnieżania, gdzie ratrakować, kiedy, praktycznie o wszystkim. X traktuje klientów stacji jak węgiel który jedzie na przenośniku taśmowym, po co cennik wcześniej dla tych co planują, po co zniżki dla dzieci, seniorów -wzorem innych stacji ?